poniedziałek, 9 stycznia 2012

Oswajam się...

Pierwsze dni z maszyną upłynęły na przerabianiu starych szmatek. Wiadomo, nie szkoda będzie wyrzucić, jak się coś nie uda... Machina jest bosssska i jestem w niej absolutnie zakochana!
1. Na początek tuniczka dla Małej Zu, jako recykling mojego starego, panieńskiego swetra.

2. Mała aplikacja z resztek na zwykłej bluzce

3. I strój kowboja na bal karnawałowy w przedszkolu, z którego to stroju jestem najbardziej dumna, gdyż:
- pierwszy raz miałam do czynienia z szyciem koszuli, jest to całkowita przeróbka dorosłej koszuli na mniejszy rozmiar, wię c trochę jakby szyta od podstaw. Nie jest idealna, ale...
- pierwszy raz uszyłam kapelusz:), stare zapasy filcu się przydały
- kamizelkę uszyłam ze skóry wykrojonej z mojej starej kurtki. (Będzie jeszcze pasek i fotki w środę)

3 komentarze:

  1. Masz fach w ręku!!!!
    BRAWO!!! :))
    Bluzeczka z serduszkiem podbiła moje serce :))

    OdpowiedzUsuń
  2. w nowej tunice, mała Zu wygląda imponująco. :)Bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń